poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Poświęcenie

   Nico di Angelo niestrudzenie parował i bronił się przed moimi ciosami, a także zadawał własne, przed którymi uciekałam ostatkiem sił. Smoki ryczały ogłuszająco ścierając się ze sobą za pomocą pazurów, zębów i ognia. Moi towarzysze, zebrani w jedną zwartą gromadę wykańczali oddziały drakain. Obok całej tej sceny stał wciąż formujący się czarną energią z figurki, Chaos, wykrzykując swoim sługom rozkazy, głosem mrożącym krew w naszych żyłach. Will wciąż leżał zwinięty przy ścianie po drugiej stronie komnaty. Nagle niewielki oddział drakain zobaczył go i mając nadzieję, że ich pan zobacz jak zabijają jego sługę-zdrajcę, a swojego dawnego generała, ruszył na bezbronnego, nieprzytomnego syna Apolla. Gdyby nie wciąż zadający mi ciosy syn Hadesa, zapewne natychmiast rzuciłabym się ku niemu. Podążając za moim wzrokiem Percy zwrócił uwagę na leżącego pod ścianą blondyna. Mimo tego, że widział jak ponownie przechodzi na naszą stronę, zdawało mi się, że jeszcze do końca mu nie ufa. Jednak potem zrobił coś za co miałam ochotę rzucić mu się na szyję. Krzyknął coś do Jasona, stojącego nieco dalej, po czym splunął na podłogę i ruszył biegiem w stronę leżącego chłopaka, torując sobie drogę wśród drakain. Dobiegł do leżącego troszkę wcześniej od zastępu i jednym szarpnięciem przewrócił go na plecy i błyskawicznym przyłożeniem palców do boku szyi sprawdził mu puls. Najwidoczniej go wyczuł, bo równie szybko jak dotknął chłopaka zabrał palce i lekko nim potrząsnął. Nie zdążył jednak zrobić nic więcej, bo w tej chwili dobiegły do niego drakainy. Chłopak natychmiast uniósł się z klęczek i zmierzył się z pierwszą z nich. Podczas gdy on walczył z tym oddziałem, Nico wykorzystał moją rozproszoną uwagę i ciął mnie z całej siły w udo. Krzyknęłam krótko i zwaliłam się na posadzkę. Syn Hadesa tym czasem odwrócił się na pięcie i podbiegł do pana Chaosu. Jęcząc zdołałam wstać, po czym pokuśtykałam za nim. Okazało się to jedną z najgorszych decyzji jakie mogłam podjąć, gdyż kiedy Nico dotknął czystej energii chaosu wypływającej z figurki stało się coś dziwnego. Mrok który zazwyczaj go otaczał stał się jeszcze bardziej wyczuwalny. Aura śmierci którą emanował wydawała się przybrać w siłę. Lecz największa zmiana zaszła w wyglądzie chłopaka. Jego ciemne włosy nagle stały się jeszcze bardziej czarne, o ile było to możliwe. Kiedy się odwrócił dało się zauważyć, że jego lekko oliwkowa skóra, przybrała trupiobiały, niemal szary odcień, a jego miecz rozbłysł w rozbłysku ciemnej energii. A oczy....te oczy....Te same, które wprawiały mnie w osłupienie i przerażenie ilekroć spojrzałam w twarz Chaosu. Teraz te ziejące czarną pustką oczy patrzyły na mnie spod ciemnych pasm grzywki di Angelo. Na jego szyi zamigotał talizman, którego nigdy wcześniej nie widziałam. O dziwo wyglądał niemal tak samo jak ten który miałam pod zbroją, tyle, że ten Nica był czarny.
-Wreszcie zauważyłaś, co?-parsknął, patrząc na mnie z nienawiścią w czarnych oczach pozbawionych białek i tęczówek. Dotknął talizmanu na szyi-Władca smoków. Jedyny prawdziwy władca smoków.
-Smoki nie potrzebują władcy-warknęłam.
-Czyżby?-odwrócił się do swojego legionu i mimo walki jaką prowadził zagrzmiał-Czy potrzebujecie władcy?!
Ciemne smoki zaryczały ogłuszająco i jak jeden mąż zionęły ogniem na armię Szarego. Smok o kolorze stali uniósł lekko poranioną łapę i rozłożył skrzydła na pełną szerokość, po czym ryknął i rzucił się na wroga, a reszta smoków poszła w ślad za nim. Godząc przywódcę ciemnych smoków pazurem nawiązał ze mną kontakt wzrokowy. Talizman pod zbroją rozgrzał się, nieznośnie parząc skórę. W moim umyśle pojawił się prosty i krótki komunikat, jednak podczas jego przekazywania czułam się jakby talizman na szyi wypalał mi wyjątkowo bolesne piętno. Komunikat brzmiał:
"Ty"
Łaaał ja.. tak. O co chodzi? Pierwsze co pomyślałam to "Czy to jakiś słaby żart?" jednak potem zrozumiałam. Popatrzyłam na Nica twardo po czym spojrzałam w te ziejące pustką, pochłaniające oczy.
-To nie ty nim jesteś. To ja.
Z chwilą gdy to powiedziałam, na reszcie zrozumiałam o co cały czas chodziło. Moje moce. Te dodatkowe, były czymś co miało pomóc mi dojść do tego, do czego doszłam teraz. Z chwilą gdy wypowiedziałam te słowa poczułam jak coś ze mnie ulatuje. Jak coś mnie opuszcza, żeby coś innego mogło przyjść. Całe moje życie było przez Fata utkane tak by dojść do walki z Chaosem. Miało do niej dojść. Miałam do niej stanąć. Ale nie jako dziecko żywiołów. Nie jako dziewczyna o mocach ognia, wody, ziemi i powietrza. Miałam tam stanąć jako ja. Ta prawdziwa ja. Ta którą zawsze chciałam być. Miałam to zrobić i zrobię to. Stanę do walki z Chaosem. Jako ja. Władca smoków.
Pytanie pozostaje....kto w takim razie jest dzieckiem żywiołów?
Nie zdążyłam odpowiedzieć sobie na to pytanie, bo Nico zrozumiał, że już wiem. Warknął coś cicho i nim smoki zbombardowały go ogniem, zasłonił się ciemnym murem. Jego ciemne smoki zdezorientowane wzbiły się w powietrze i powarkując, szybko wyleciały z komnaty. W tym właśnie momencie poczułam na moich plecach coś ciężkiego. Lekko odwracając głowę zauważyłam, że pojawił się mój ciemny płaszcz. Teraz wiedziałam już ,że stał się on czymś w rodzaju symbolu. Na przeciwko naszej armii smoków i przyjaciół, zostały już tylko dwie postaci. Nico di Angelo patrzący na mnie zabójczo i warczący na niego pan Chaosu.
-Twoja pycha jeszcze cię zgubi-warknął Chaos.
-Prędzej ciebie.
-Ostry język nie jest najmądrzejszym wyborem.
-Nie jesteś pierwszym który mi to mówi-odparłam.
-Ale ostatnim który mówi cokolwiek do ciebie.-syknął i machnął ręką w kierunku Nica. Sam szybko przeistoczył się w ciemną mgłę i razem z figurką zniknął w ciemnym rozbłysku, pozostawiając syna Hadesa samego na polu walki. Ten jednak wyglądał jak ktoś, kto czekał na tę chwilę całe życie. Z perspektywy czasu cały czas mówię sobie jaka głupia wtedy byłam. Jak mogłam nie zauważyć, że ta podła kreatura, syn Hadesa, stał obok pana Chaosu przez ten cały czas tylko z jednego powodu. Zbierał energię. Zbierał ją specjalnie żeby na tą chwilę starczyła mu idealnie. Dlaczego na wszystkich bogów zrozumiałam to dopiero wtedy kiedy ta właśnie energia leciała w moim kierunku niczym ciemny sztylet, ukierunkowana dokładnie w moje serce i dokładnie tak, bym nie mogła się uchylić. Nico di Angelo gdy tylko ostatnia strużka tejże śmiercionośnej energii wypłynęła z jego wyciągniętej ręki, rozpłynął się w cień z szyderczym uśmiechem i radością w ciemnych oczach. Nim ciemna energia, stworzona by zabić, by zabić mnie uderzyła, zamknęłam oczy. Jedyne co potem poczułam to coś jakby pchnięcie. Poleciałam w tył i uderzyłam boleśnie o posadzkę, czując jak kość w moim przedramieniu nie może już znieść przeciążenia. Otworzyłam oczy zaskoczona, że w ogóle żyję i odwróciłam się do przyjaciół ze słabym uśmiechem. Jednak ich twarze wyrażały tylko przerażenie i niedowierzanie. Ich spojrzenia, jednak nie były utkwione we mnie. Były...gdzieś dalej. Podążyłam za nimi i zobaczyłam widok, którego nie zapomnę do końca życia nawet gdyby miało skończyć się za chwilę. Kilka metrów ode mnie, leżało zwinięte niczym embrion ciało o jasnych włosach. Mimo że bardzo tego nie chciałam od razu wiedziałam kto to jest. I wiedziałam ,że przyjął na siebie cios. Cios przeznaczony dla mnie.
-Nie!!!-wrzasnęłam i rzuciłam się ku synowi Apolla


        Znalezione obrazy dla zapytania przerażona dziewczyna tumblr
 

Jest, w terminie xD
Powracam w całej okazałości i informuję, że w roku szkolnym nexty będą pojawiać się regularnie w każdy piątek, lecz dla pewności możecie zajrzeć też w niedzielę, bo w zależności od weny mogą się też wtedy pojawić. No więc następny jak się chyba domyślacie w piątek.
Do nna ;)
~Pass

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz