czwartek, 14 kwietnia 2016

Sny...

 Za późno zdałam sobie sprawę z tego co zrobiłam sobie i przyjaciołom...Skazałam ich na przeraźliwy strach bez możliwości wycofania się! Na szczęście gdy dobiła targu z Fobetorem nie zauważyłam żadnych wściekłych spojrzeń z ich strony. Podejrzewałam ,że oboje rozumieją ,że musiałam to zrobić byśmy mogli uwolnić ich ojca. Przerażające łóżko w rogu pomieszczenia zdawało się zapraszać nas do najstraszniejszego koszmaru jaki widzieliśmy. Mieliśmy robić to po kolei. Bardzo chciałam pójść na pierwszy ogień ale od razu wyrwała się Mellisa. 
-Połóż się na łóżku kochaneczko i zamknij oczy- bóg koszmarów uśmiechnął się upiornie. Dziewczyna całkowicie go zignorowała i z drżącymi nogami położyła się. Ostatni raz zerknęła na nas z czystą paniką w oczach, przez którą plułam sobie w brodę za ten wybór, po czym zamknęła oczy. Wraz z Willem spojrzeliśmy po sobie niepewnie
-Co będziemy robić do końca jej...snu?-spytałam.
Fobetor popatrzył na nas i przeniósł wzrok na Mellisę
-Nie mówiła nic ,że nie możecie na to patrzeć więc zabiorę was na najśmieszniejszy film roku!-zaśmiał się okrutnie.
-Jesteś potworem-warknął Will patrząc z troską na przyrodnią siostrę, pogrążoną w niespokojnym śnie.
-Wreszcie zaczynacie rozumieć...Jestem gorszy niż większość potworów-zerknął na nas poważnie po czym chwycił nas za ramiona-Patrzcie.
Obraz przed oczami mi się zamazał, a potem stałam przed wielkim ekranem. Po mojej prawej stronie stał Fobetor a po lewej Will. Na ekranie zobaczyliśmy Mellisę błąkającą się po lesie.
-To jej sen?-szepnęłam do Willa. Fobetor odpowiedział
-To nie sen... To koszmar.
Jak na zawołanie ze wszystkich stron naszą przyjaciółkę napadły wilki. Dziewczyna krzyknęła i pognała przed siebie, w beznadziejnej i z góry przegranej ucieczce. Wilk o przerażających żółtych oczach skoczył na nią. Mellisa upadła na glebę i krzyknęła. Wokół niej zgromadziła się cała wataha. Rzuciły się na nią w jednej chwili. Przez dłuższą chwilę półbogini była poniewierana, rzucana o drzewa i gryziona. Temu wszystkiemu towarzyszył jej potworny krzyk. Nie mogąc patrzyć na krzywdę przyjaciółki zasłoniłam oczy dłoniami. Nie chciałam widzieć jak ginie. Po prawdzie wkręciłam się w jej sen bardziej niż mogłam przypuszczać. Wolałam nie myśleć co będzie ze mną...
-To nie jest prawdziwe. To się nie dzieje-uspokajał sam siebie brat dziewczyny z ekranu.
-To się dzieje.-zaprzeczył bóg koszmarów-W jej umyśle.
-Skończ to !-krzyknęłam
-Coś ty?Najlepszą zabawę zmarnować-roześmiał się-Poczekaj dopiero się rozkręca.
-Przestań!-wrzasnęłam
-Tylko ona może to skończyć-odparł tłumiąc śmiech na widok mojej rozpaczy. Wlepiłam oczy w ekran. Teraz widać było na nim Mellisę strzelającą z łuku do drakain wychodzących z Pięści Zeusa w Obozie Herosów.
-Bitwa w Labiryncie-szepnął syn Apollina-Wtedy poległ Lee Fletcher i ...
-Podczas filmu się nie rozmawia!-upomniał Fobetor szczerząc zęby w uśmiechu jakby wiedział co się stanie później w śnie Mellisy.
 Dziewczyna szyła z łuku obok innych walczących herosów. Widziałam blond czuprynę Willa wbijającego sztylet w serce jednego z potworów. Zauważyłam też Chejrona z wielkim łukiem, oraz Anabeth i Perciego biegnących obok siebie, wprost na wrogów. Moją uwagę przykuł też czarnowłosy dzieciak wzywający szkielety z pod ziemi za pomocą miecza ze stygijskiego żelaza. Nico di Angelo pomyślałam z odrazą i prychnęłam. Nagle mój wzrok znów przykuła Mellisa. Jakiś heros zapewne po stronie wroga, napadł ją z mieczem w dłoni. Dziewczyna miała tylko łuk więc zdecydowała się na odciągnięcie przeciwnika. Niestety on nie dał się zwieść. Kiedy dziewczyna rzuciła się do tyłu on rzucił mieczem. Myślałam ,że trafi półboginię ale z nikąd pojawił się gdzieś jasnowłosy chłopak i zasłonił ją. Ostrze trafiło prosto w serce. Mellisa krzyknęła rozdzierająco i jednym szybkim strzałem załatwiła wroga. Potem rzuciła się do chłopaka. Wymienili kilka słów ,których w wojennym zgiełku nie było słychać. Na koniec chłopak wydusił z siebie dwa słowa
-Kocham cię-po czym skonał. Mellisa rozpłakała się i długo szlochała w jego pierś dopóki nie podszedł do niej dawny Will i nie powiedział
-Mellisa musimy walczyć-położył jej rękę na ramieniu-Pomścimy go.
Po tych słowach syn Apolla wypowiedział jakieś błogosławieństwo po staro grecku i zamknął oczy zabitemu. Cała zapłakana blondynka wstała i morderczym wzrokiem zmierzyła przeciwników
-Nienawidzę tych gnojków
Wtedy wizja się urwała
-To był jej chłopak?-spytałam cicho. Will pokiwał głową
-Kastor. Syn Dionizosa. Strasznie przeżyła jego śmierć.
-Domyślam się.
-Zamknijcie się-warknął Fobetor i wlepił wzrok w ekran. Irytował mnie. Zachowywał się jakby oglądał ciekawy film, a to wszystko wydarzyło się na prawdę.
 Na ekranie znów zagościła zapłakana twarz Mellisy. Mówiła coś chłopakowi uderzająco podobnemu do Kastora.
-To Polluks. Bliźniak Kastora-szepnął Will
Na ekranie dziewczyna przekazała smutną prawdę o bracie, Polluksowi. Scena była smutna i traumatyczna. Chłopak nie mógł w to uwierzyć. Zaczął obwiniać Mellisę, a potem dziewczyna wybiegła. Pobiegła prosto na plażę i zatrzymała się tam. Wzięła jedną ze swych strzał i przycisnęła do nadgarstka. Chciała się zabić, ale nie mogła się przemóc. Nagle za jej plecami rozległ się głos który dobrze znałam. Chejron.
-Nie rób tego Melliso. To nie pomoże.
-Tylko tak się z nim zobaczę-wyszlochała dziewczyna i przybliżyła grot strzały do dłoni.
-Nie zobaczysz. On trafi do Elizjum. Samobójców czekają Pola Kary-rzekł poważnie centaur.
-Nie dam rady-Mellisa miała zatkany nos
-Musisz. Jeśli chcesz go jeszcze zobaczyć, musisz sobie poradzić.
-Nie wrócę tam!-wrzasnęła
-Wrócisz-odparł Chejron-Polluks nie powiedział tego specjalnie. Wcale nie myśli ,że to twoja wina.
-Myśli! Oni wszyscy tak myślą.
-Nieprawda. Wróć do nich to się przekonasz.
-Nic mi już nie pomoże-po tych słowach dziewczyna wbiła sobie strzałę w żyłe. Chejron złapał ją zanim upadła i z prędkością światła ruszył do Wielkiego Domu.
Zaczynałam rozumieć Mellisę. Jednocześnie byłam zdziwiona jak ta dziewczyna znajduje siłę by każdego dnia wstać, uśmiechać się i po prostu być. Nabrałam do niej szacunku.
Potem scena znów się zmieniła. Widziałam powstającą Gaję, wystrzelającego się z katapulty młodzieńca w stroju rzymskiego augura oraz różne inne okropieństwa. Następnie zobaczyłam namiot. Nasz namiot i Willa z Mellisą pogrążonych w poważnej rozmowie. Przypomniałam sobie ten dzień i moją głupią rozmowę z nim i spojrzałam na niego ukradkiem. Chłopak wydawał się zdenerwowany. Zerknął na mnie i przeniósł wzrok na zegarek na ręce Fobetora. Wlepił w niego wzrok jakby usiłował przyśpieszyć czas. Na ekranie odbywała się tym czasem rozmowa
-Nie możesz tego zrobić-mówiła Mellisa
-Muszę
-To ją złamie
-Jest silna. Wątpie czy to byłoby w stanie ją złamać.-odparł Will znękanym tonem
-Jesteście pewni ,że dobrze zinterpretowaliście tą wizję?-zapytała jego siostra.
-Tak! Jestem pewny! Muszę to zrobić! Kastor zrobił to samo dla ciebie!-wrzasnął po czym spojrzał z przeprosinami na pobladłą dziewczynę-Przepraszam.
-Nie ma za co. Mam nadzieję ,że nie będziesz musiał ...
-Koniec!Czas stop!-wrzasnął Will obok mnie.
-Czekaj!-przerwałam ale ekran już się wyłączył. Znaleźliśmy się znów w tym dziwnym pokoju, a Mellisa wstawała wstrząśnięta z łóżka.
-Co miałaś mu powiedzieć?-spytałam szybko. Dziewczyna spojrzała na mnie z przerażeniem nie wiedząc co powiedzieć, ale Will szybko położył się na łóżku i powiedział do siostry
-Przysięgłaś ,że nie powiesz.-po czym spojrzał na Fobetora-Teraz ja. Zabraniam im patrzeć
-Czekaj, Co?!-krzyknęłam wściekła, ale on zamknął oczy. Fobetor wzruszył ramionami i zniknął.
-Powiedz, proszę.
-Nie mogę Maro. Jak przyjdzie czas sama się dowiesz-odparła i usiadła na stołku, widocznie dalej wstrząśnięta snem.
-Świetnie!-wrzasnęłam po czym na mojej ręce zapalił się ogień. Cisnęłam nim w podłogę a następnie zalałam wodą i usiadłam pod ścianą. Na powrót Willa czekałyśmy w milczeniu. Krzyczał przez sen. Po niecałych dwóch godzinach obudził się, a Fobetor znów się pojawił zanosząc się śmiechem.
-Ty to masz się czego bać!-zachichotał-Jestem wprost wybitnie rozbawiony.
Nie mówiąc nic szybko podeszłam do łóżka, położyłam się i warknęłam
-Oni tu zostają-. Zamknęłam oczy i zasnęłam
                                           Znalezione obrazy dla zapytania will solace percy jackson
Na dzisiaj tylololololo xd Mam nadzieję ,że nie jest tak źle huehuhueuhue

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz